winieta-biala_x-przykazan-genow_poziom

Przykazanie IV
Ucz się, jak przeżyć i osiągnąć zdolność rozrodczą


1. Prywatne doświadczenia

Moja realizacja przykazania ucz się jest w dużym stopniu zdeterminowana przez dzieciństwo, kiedy to miałem przyjrzeć się wielu tajemnicom zza drugiej strony kotary.

Działo się tak głównie za sprawą wujka Cześka (urodził się w 1936 roku i na chrzcie otrzymał imię Otto, lecz zawsze mówiliśmy mu Czesiek), również nie potrafiącego znaleźć swojego miejsca i zmieniającego zawody tak często, jak inni buty. Był operatorem kina objazdowego, maszynistą kolei towarowej, marynarzem żeglugi śródlądowej – że wymienię jedynie te zawody, które dzięki niemu poznałem z bliska.

Gdy samochodem Nyska, mieszczącym w sobie wszystko potrzebne do przemiany zwykłej sali w kino, przyjeżdżaliśmy do wiejskiej świetlicy lub remizy, nie tylko pomagałem wujkowi rozwiesić białe płótno, pełnić funkcję biletera, ale – stojąc przy terkoczącym projektorze – pilnować, aby taśma nie wkręciła się w liczne tryby, przerywając podekscytowanym widzom podróż do świata marzeń zmaterializowanego na ekranie. A, gdy był marynarzem śródlądowym, nocując w barce przycumowanej do kanału Brdy w Bydgoszczy, mogłem odbywać rejsy po niesfornym morzach na krańce świata. Gdy był maszynistą pociągów towarowych, poznałem potęgę techniki, mocą zaklętą w spalinowych silnikach parowozów (niestety, już nie parowych), potrafiącej ruszyć wielotonowe kolosy,. Zapamiętałem również oznaczenia wagonów towarowych, pozwalających określić dla jakiego ładunku są przeznaczone, jaki mają udźwig, liczbę osi. Rzeczy kompletnie nieprzydatne dla przeciętnego człowieka, gdybym – o ironio – w kilkanaście lat później, po niedostaniu się na studia, nie został zmuszony do pracy jako spedytor kolejowy…

[…]

1.1. Szukaj – burz – buduj   

W czasach mojej młodości, na polskiej scenie rockowej pojawił się zespół SBB, ze świeżym brzmieniem i niespotykaną u innych grup aranżacją. Ich muzyka wywarła na mnie ogromny wpływ, o czym może świadczyć, że do dzisiaj przebudzony w środku nocy, mogę zacytować bez namysłu skład zespołu (to też jeden z aspektów poznania, o którym będę jeszcze pisał). Nazwa SBB początkowo była skrótem Silesian Blues Band, później przekształconym w Szukaj – Burz – Buduj.

Te trzy czasowniki to kwintesencja procesu nauki. Bez jednego z elementów niczego się nie nauczymy bądź zbudujemy poznanie na niewłaściwym fundamencie. Nie można tylko burzyć i budować, gdyż to powielanie starych wzorców. A szukanie i burzenie, bez budowy nowego poznania, zostawia dziury w światopoglądzie.  Zachowawcze jest również poszukiwanie bez burzenia – i dopiero po znalezieniu – zburzenie starych poglądów oraz zbudowanie nowych.

Najwłaściwsze jest zburzenie niepasających poglądów, by bez balastu poszukiwać nowych i na nich wznieść głębsze poznanie. Ale wybór metody to już kwestia osobowości i najważniejsze jest, aby przejść pełną drogę trzech działań, a mniej istotne, w jakiej kolejności.

1.2. Moi nauczycielowe

Miałem szczęście do nauczycieli. Chociaż to, czego mnie nauczyli, często nie było ich zawodem. Miłości do literatury nauczyła mnie nauczycielka matematyki, a ciekawości kosmosu – krawiec. Po latach zauważam, że możliwość pobierania nauki nie poprzez schematy, a pasjonatów, zaowocowała otwartością na każde poznanie.

Mój pociąg do nauki nigdy nie jest bezkrytycznym chłonięciem wiedzy na każdy temat. Przedmiotów, które nie wzbudzają mojego zainteresowania, nie potrafię się nauczyć, a nawet wkuć na blachę do głowy na czas egzaminu. Jest oczywiste, że podobne podejście skutkowało wieloma niskimi ocenami i chyba jedynie odrobina szczęścia pozwoliła mi nie powtarzać klasy, zdać egzamin maturalny oraz liczne egzaminy na studiach. Gdyż, mimo że studiowałem na kierunku mi bliskim, z wieloma ciekawymi przedmiotami, wykładanymi przez fascynujących ludzi (też pasjonatów, a nie sztywnych belfrów), to były i takie, jak ekonomia polityczna czy przysposobienie wojskowe, do nauki których nic nie mogło mnie zaprząc.

 

2. Obserwacje w przyrodzie

Pisklę kukułki wie, że chcąc skupić na sobie całą uwagę przybranych rodziców, trzeba wyrzucić inne pisklęta z gniazda. Żółwiki, zaraz po wykluciu biegną do oceanu wiedząc, że jedynie w wodzie mogą znaleźć szansę na przeżycie. Węgorze oraz łososie wracają na tarło do miejsca urodzenia wiedząc, że tam znajdą odpowiednie warunki do rozmnażania.

Skąd odziedziczona okrutność, nakazująca wyrzucić inne osobniki z gniazda? Skąd wiedza, że pozostanie na lądzie jest niebezpieczne? Skąd nakaz, by powrócić do kolebki życia? To wszystko przykłady pamięci genetycznej.

2.1. Bakterie  

[…]

Od dawna wiemy, że bakterie są odpowiedzialne za wiele dotykających nas chorób. A od 1928 roku dzięki pracy Alexandra Fleminga wydawało się nam, że znaleźliśmy na nie sposób – antybiotyki. Tylko że genom bakterii jest szybszy od wysiłków największych koncernów farmaceutycznych i uodparnia się na nowe generacje antybiotyków, nim nowy lek zdoła spłacić koszty jego wynalezienia.

A wszystkie kłopoty, jak i sposoby poradzenia sobie z nimi, powstają z nadmiernej chęci nauki wykazywanej przez bakterie czy wirusy. Bowiem to najpilniejsi uczniowie w całej rozmaitości materii ożywionej. Nasz genom jest pod tym względem mniej pilny. Może to wynikać z faktu, że nasze geny są powiązane wieloma zależności i zmiana jakiegokolwiek ogniwa może prowadzić do utraty funkcjonalności całego organizmu – dlatego próby nauki (czyli mutacje) są pod kontrolą mechanizmów samonaprawczych. Organizmy z mniejszymi genomami są wolne od podobnego ograniczenia, eksperymentując – mogą uczyć się – w każdym pokoleniu. Nie zapomnijmy, że cykl ten może trwać ledwo minuty…

[…]

2.2. Rośliny 

Sposób na zgubny nałóg tytoniu

Jeden z gatunków dzikiego tytoniu (Nicotiana attenuata), wykorzystuje do zapylenia kwiatów ćmy. Aby skorzystać z ich usług, w doborze naturalnym roślina wypracowała rytm dnia, powodujący, że kwiaty tego tytoniu otwierają się dopiero po zachodzie słońca, kiedy to ćmy wylatują w poszukiwaniu posiłku. To pierwsza lekcja natury – dostosowanie rytmu doby.

Tylko że w procesie zapylenia tytoniu brały nie tylko udział samce, lecz i samice – składające jajeczka. A z nich wykluwały się żarłoczne gąsienice, pożerające liście dzikiego tytoniu. Wydawałoby się, że nie ma wyjścia. Tytoń musi wabić ćmy, aby te zapyliły jego kwiaty – bez tego nie będzie w stanie się rozmnażać. Na szczęście dla rośliny (a nieszczęście dla wielu osób), tytoń nauczył się, jak uwolnić się od ciem. Gdy na liściach pojawi się ślina gąsienic, przestawia swój zegar biologiczny i otwiera kwiaty o wschodzie słońca, jednocześnie zmniejszając produkcję sygnałów chemicznych wabiących nocne motyle. Dalsza inwazja gąsienic już mu nie zagraża. A zapyleniem kwiatów zajmują się – może mniej efektywne, ale nie przynoszące podobnego zagrożenia – kolibry.

To druga lekcja, ale nie jedyny sposób na gąsienice, którego nauczyła się roślina. Włoskowate wypustki na liściach tytoniu zawierają trichiony. Te znakują ciała i odchody gąsienic w charakterystyczny sposób, zwabiający mrówki. Odsiecz rusza hurmem do akcji, porywając gąsienice z liści zaatakowanego tytoniu i przenosząc do mrowisk, aby stały się posiłkiem dla robotnic i wyklutych młodych mrówek.

Podobne umiejętności bezspornie zakodowane są w genach, a nauka w zasadzie polegała na promowaniu najlepiej dostosowanych uczniów.

[…]

2.3. Owady  

Od owadów nie wymaga się pogłębionej nauki. W życiu mają do wykonania ściśle określone zadania – a życie to nie jest zbyt długie. Po trzydziestu dniach od przekształcenia się z larwy w pełnosprawnego osobnika, pszczela robotnica przechodzi na emeryturę, kilka ostatnich dni pomagając w dostarczaniu jedzenia. A i tak wcześniejszy okres jej pracy w palnym zakresie – polegającej na porządkowaniu plastrów miodu, loty poza rój po nektar, karmieniu i pielęgnacji larw – trawa zaledwie dziesięć dni. Dlatego nie należy się dziwić, że nawet skompilowanych zadań potrafi się nauczyć, i zapamiętać na dwa tygodnie, po pięciu próbach. Do wypełnienia zadań należnych dla określonej kasty mrówek wystarczy zapamiętanie od 20 do 30 specyficznych czynności. Nie oznacza to, że owady są głupie. Osy i pszczoły potrafią rozpoznawać twarze swoich pobratyńców, tak jak my innych ludzi.

2.4. Ptaki    

[…]

Kukułcze instynkty

Podrzucenie jajka to też niełatwa sprawa. Gatunków, na których pasożytują kukułki jest 125 – a podrzucane jajko nie może wzbudzić wątpliwości właścicieli gniazda, gdyż inaczej się go pozbędą. Musi mieć podobną wielkość, kolor oraz układ plamek.  Kukułki posiadły ewolucyjną naukę, pozwalającą im znosić jajka niemal każdej maści i wielkości. Znoszenie różnorodnych jaj jest możliwe dzięki polimorfizmowi, czyli istnieniu wielu wersji genów odpowiedzialnych za budowę różnych typów o charakterystycznych cechach, występującymi w populacji na tyle często, że nie można uznać ich za przypadkowe mutacje. Geny mogą się różnić zaledwie położeniem pojedynczych nukleotydów (z ang. Single Nucleotide Polymorphism, SNP) lub zmianami w sekwencjach mikrosatelitarnych (od dwóch do pięciu nukleotydów, z ang. Short Tandem Repeats, STR). U człowieka polimorfizm odpowiada m.in. za kolor oczu. Warto pamiętać, że wszystkie kukułki należą do jednego gatunku, a zdolność składania różnych typów jaj dzieli je jedynie na tzw. rasy lub szczepy. Dotychczas wyróżniono 17 typów jaj, w tym typ Sylvia – o ciemnych, stosunkowo dużych plamach na jasnym tle – które kukułka podkłada do gniazd aż 20 gatunków ptaków.

Pytaniem, które od razu ciśnie się na usta, jest kwestia, skąd samica wie – podrzucając jajko do właściwego gniazda – jakiego rodzaju posiada polimorfizm? Otóż otrzymała tę informację od swojej matki, jak i przekaże to swoim potomkom, poprzez naznaczenie genowe – imprinting. Metylacja genów, poprzez przestawienie punktów węzłowych algorytmicznych wyborów, przenosi informację o wyglądzie i specyfice śpiewu samicy zastępczej matki, której należy podrzucić własne jajko.

[…]

2.5. Niedostosowane zachowania 

[…]

3. Przykazanie

Dążenie do perfekcji poprzez naukę wzniosło bakterie z podstaw drzewa życia do gałęzi człowieka, ale też przyniosło mu nieustannych trosk – w chorobach wywołanych mutacjami.

Pełne przykazanie powinno brzmieć: Naprawiaj, zmieniaj to, co pozwoli ci zwiększyć szansą do rozrodu i wychowaniu potomków. Każdy organizm dąży do poszerzenia i uszeregowania wiedzy w schematy pozwalające mu przeżyć. Wiele naszych zachowań jest wprzęgniętych z budową podwójnej helisy DNA. Strukturalna podatność do zmian – czy to podczas licznych replikacji, czy zmiennych warunków środowiskowych – powoduje, że każdy organizm jest organizmem ciekawskim, bowiem dążenie do perfekcji, zwiększające szansę przeżycia i rozrodu, jest nagradzane. To daje nam podstawy, aby uznać uczenie się jako jedno z głównych przykazań genów.

[…]

3.1. Zdolność uczenia się w genach

Wiele z naszych wyborów życiowych zostało ukształtowanych w surowym procesie uczenia się, eliminującym organizmy dokonujące złych wyborów. Wszystkie atawistyczne zachowania, odruchy bezwarunkowe – zostały zapisane w ścieżkach algorytmów, poprzez genetyczne induktory uruchamiających kaskadę zmian w kolejnych genach, wymuszając na organizmie odpowiednie do przetrwania reakcje. To podstawowy sposób uczenia się. Dla wielu organizmów jedyny.

Zdolność do uczenia się jest motorem napędowym ewolucji. Dobór naturalny promuje nowe zachowania zdobyte w procesie nauki, zwiększające szanse przeżycia i reprodukcji – przekształcając je w zachowania instynktowne. Edward O. Wilson w Socjobiologii podaje przykład os z rodziny sphecidae, karmiących larwy schwytanymi owadami (i rzadziej pająkami). Jeżeli osa z tej rodziny schwyta przypadkowo gąsienicę – to może to stać się pierwszym krokiem do zmiany menu i wykształcenia nowego gatunku.

Jak się uczymy

Zaraz po urodzeniu nasz mózg jest tabula rasa. Wypełnia się nauką podczas życia, a pierwsze nauki czerpiemy z genów, których wersje przetrwały w wyścigu ewolucji i zostały (wraz z markerami epigenetycznymi) przekazane nam przez rodziców.

Rodząc się mamy mniejsze mózgi niż osobniki dojrzałe. Są przygotowane do wypełnienia nauką rodziców, własnym spostrzeżeniami i wnioskami. Mózg większości narodzonych ssaków ma 90% objętości dorosłego osobnika. U słoni to już tylko 35%, a u człowieka ledwo 26%. To zestawienie wskazuje, jak dużo gatunek ludzki zawdzięcza nauce. I osobniczej przekazywanej przez rodziców, jak i gatunkowej – od innych, żyjących jak i dawno zmarłych. Podejrzewam, że ta różnica wielkości mózgu noworodka oraz osobnika dorosłego będzie się zwiększała.

We wczesnych etapach życia u człowieka (a prawdopodobnie i innych gatunków), w korze mózgowej dochodzi do największej produkcji komórek nerwowych oraz połączeń między nimi. Gdy już jesteśmy starsi zbędne połączenia są eliminowane, a te najbardziej przydatne wzmocnione. Można powiedzieć, że dzieciństwo i dojrzewanie jest potrzebne do możliwości sprawdzenia ekspresji genów. Czy organizm przeżyje, a nowe umiejętności pozwolą mu zdobyć odpowiednią pozycję w stadzie i pozwolą na rozmnażanie? Oczywiście są to próby ślepego zegarmistrza, a może nawet dopiero kandydata na czeladnika, który nigdy nie widząc wcześniej zegarka, staje przed próbą jego złożenia, pod czujnym okiem mistrza-natury. W pierwszym okresie życia najodpowiedniejszą formą nauki jest zabawa. To podczas zabawy, naśladując zachowania rodziców, trenujemy zachowania pozwalające nam przeżyć w dalszym życiu, już bez opieki rodziców.

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z roli genów w naszym procesie myślenia, a o ich istotnej roli dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy spotykamy się z zaburzeniami ich pracy. Na myślenie trzeba patrzeć jak na ciągłą walkę między instrukcjami zapianymi w naszym kodzie genetycznym, a wpływającymi na ich działanie czynników środowiskowych.

Największy wpływ na zdolność do myślenia mają geny kodujące białka budujące połączenia synoptyczne (między komórkami nerwowymi a synapsami). i tak nieprawidłowe działanie genu Disc1, odpowiedzialnego za łączenie neuronów, zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia autyzmu, schizofrenii czy choroby maniakalno-depresyjnej (zaburzeń efektywnych dwubiegunowych). Nieprawidłowo działające geny, odpowiedzialne za utworzenie rusztowania synaps, jak Dlg1 oraz Shank2, to ryzyko co najmniej niepełnosprawności intelektualnej. Natomiast za zespół ADHD (nadwrażliwości lub deficytu uwagi), padaczkę i również autyzm oraz schizofrenię – to sprawa nieprawidłowo działającego genu Cntnap2 budującego łączenia nerwowe.

Zawsze jednak możemy zmienić ekspresję genów, np. poprzez ćwiczenia fizyczne lub… filiżankę małej czarnej. Odpowiadają za to tzw. czynniki epigenetyczne, potrafiące zmienić ekspresję genów nie tylko w zależności od środowiska (dostępności pierwiastków, temperatur, wilgotności), lecz również od naszego zachowania. „Nasze geny są bardziej zmienne, niż do tej pory zakładaliśmy” – mówi Roman Barres z Uniwersytetu w Kopenhadze. Kofeina w kawie wywołuje w komórkach mięśni podobne reakcje jak intensywny trening, uaktywniając wcześniej zablokowane geny i zmuszając je do produkcji białek zwiększających mięśnie. No cóż, każdy ma inny genom i u mnie, niestety, ta metoda nie sprawdza się.

[…]

4. Powiązania
Dekalog

4.1. Boskie „Czcij ojca i matkę swoją” (4)

Zgodność, o ile rodziców potraktujemy jako nauczycieli.

Można się uczyć – i nawet nauczyć – postępując wbrew sugestiom rodziców, lecz będzie to nauka często bolesna, z dużym prawdopodobieństwem niezdania kolejnego egzaminu i przedwczesnym zakończeniem edukacji.

Bezpieczniej jest słuchać ojca i matkę – dlatego boskie przykazanie czcij ojca i matkę swoją jest w najwyższym stopniu zgodne z przykazaniem genetycznym ucz się (jak również z innym przykazaniem: określ swoje miejsce). Należy szanować usiłujących nas nauczyć, czy to w domu, szkole, kole zainteresowań lub na ognisku obozowym, gdyż oni już wcześniej podjęli ryzyko sprawdzenia, jakich zysków lub strat możemy spodziewać się podejmując nieznane nam działania.

Siedem grzechów głównych

4.2. Siedem grzechów głównych – zazdrość

[…]

Piramida Maslowa

4.3. Potrzeby Malinowskiego – ruchliwości

[…]

4.4. Potrzeby Malinowskiego – rozwoju  

Kod DNA jest strukturalnie przygotowany do zmian. Można powiedzieć, że realizuje zasadę wyśpiewaną przez Halinę Frąckowiak: „bądź gotowy dziś do drogi”. Kod nie zna chwili, nie zna dnia, kiedy będzie musiał przestawić zwrotnice algorytmów, dostosowując się do:

  • zmiennych warunków środowiskowych,
  • sezonowych metamorfoz organizmu,
  • zmian związanych z pełnioną rolą oraz wiekiem organizmu,
  • zmian wynikających z realizacji innych przykazań.

Nauka jest potrzebna do realizacji każdego z tych zadań. Bowiem, mimo iż wiele odruchów zostało zakodowanych w genach, to chcąc jak najefektywniej przełożyć te odruchy na zachowania gwarantujące sukces, wykuwa się je w żmudnych ćwiczeniach.

Potrzeby Malinowskiego

4.5. Piramida Maslowa – potrzeby samorealizacji

Ucząc się, nie tylko zyskujemy możliwość przetrwania, ale również rozwinięcia umiejętności, mogących stać się źródłem sukcesu osobniczego i gatunkowego. W odniesieniu do organizmów niższego rzędu: opanowania nowego terytorium, zdobycie nowego źródła pożywienia. W przypadku człowieka to również satysfakcja, że zrobiliśmy wszystko, aby zwiększyć szansę swojej – indywidualnej lub zbiorowej – dominacji.

[…]

5. Refleksje

5.1. Dyscyplina, czyli kara i nagroda

Bodźce do nauki mogą być różne, ale zawsze opierają się na schemacie kary i nagrody. Karą może być zła ocena w dzienniczku, dyscyplina lub śmierć. Nagrodą cukierek lub życie. Dzieci trzeba karać, jak i nagradzać. Rezygnacja z jednej z tych form wypaczy wynik, nie przygotuje potomków do zachowania życia i rozmnożenia się. Lecz trzeba pamiętać o proporcjach.

Pamiętam jak mnie karano. W skrajnych przypadkach pasem. Tata zdejmował pasek i… uciekał do kuchni, a obowiązek wymierzenia kary spadał na mamę. Nie były to częste sytuacje i jestem pewien, że zasłużyłem na karę. Ale to nic wobec losu chłopaków mieszkających po sąsiedzku, gdyż ich ojciec do karania cielesnego używał wiązki rzemiennych pasów, nazywanych słowem budzącym grozę: dyscyplina! Nie raz widziałem ich po karze chłosty. Może i wstydzili się objawów słabości, lecz ból był silniejszy, łzy ciekły z ich oczy. Zawsze wtedy powtarzali: „Nigdy nie będę bił swoich dzieci”. Niesławna dyscyplina wisiała w kuchni przy drzwiach obok łapki na muchy i gdy byłem w ich mieszkaniu, zawsze z niepokojem zerkałem na to narzędzie wychowania. W dziesięć lat później, pięćset kilometrów od miejsca wychowania, przypadkowo spotkałem żonę starszego z chłopców. Zaprosiła mnie na kolację. Sąsiad pracował w kopalni. Mieszkanie biedne, lecz schludne. Mieli dwóch synów, a dyscyplina wisiała przy drzwiach… Ciarki mi przeszły po plecach, kolację dokończyłem w markotnym nastroju i już nigdy ich nie odwiedziłem.

To przykład nadmiernej kary, niezrozumiałej dla większości osób współczesnego świata. Lecz nie zapominajmy, że jeszcze kilka pokoleń wstecz, stawką w wychowaniu było życie – i wtedy podobna kara jest i tak uśmiechem losu. A w wielu, wciąż zbyt wielu, regionach świata stawką w procesie nauczania jest nadal przetrwanie. I tam dyscyplina nie jest niczym wyjątkowym.

Ostatnio modne wychowanie bezstresowe też nie jest najlepszym sposobem wychowania. To dobre dla osobników żyjących pod kloszem dobrobytu, zależnych od nadzorcy, społeczeństw strzegących od poczęcia do śmierci każdego kroku obywateli. Może w strategii państwa jest pożądane, gdyż uzależnia osobniki (pomaga utrzymać stado w ryzach), lecz to spojrzenie krótkowzroczne, prowadzące do wychowania osób nieprzygotowanych do zachowań wobec sytuacji kryzysowych.

5.2. Zabawa    

[…]

Żal mi dzisiejszych dzieci, które coraz wcześniej są zmuszane do ukierunkowanej nauki pod nadzorem państwa – systemu wycinającego zarówno osoby poniżej, jak i powyżej średniej. Również dążenie do specjalizacji (często rzeczywiście koniecznej), odcina odstające gałęzie – osoby często genialne, lecz nie przystające do sformatowanych przepisami kształtów. Tym sposobem odbiera się dzieciom dzieciństwo, czas nauki poprzez zabawę, która jest najlepszą formą przekazania wiedzy. Pozwólmy dzieciom na zabawę jak najdłużej, nie wciskajmy zbyt wcześnie w ramy narzucone przez ustrój społeczny czy wyznawaną wiarę. Zwłaszcza, że żyć będą coraz dłużej i zdążą odpracować czas zabawy.

[…]

5.3. Pamięć dzieciństwa

[…]

5.4. Wiedza – pamięć społeczna  

[…]

5.5. Sztuka

[…]

Wbrew pozorom obfitości dziedzictwa kulturowego, naszą świadomość kształtuje zaledwie kilka książek, filmów czy nagrań muzycznych – a szczęście osobnicze i pokoleniowe polega na tym, aby trafić na wartościowe dzieła.

Sztuka to – w dużym stopniu – doświadczenie tworzone od nowa w każdym pokoleniu. Gdyż warunki początku budowania świadomości są zmienne. Zmieniają się nie tylko normy prawne narzucane przez państwo czy kościół, zmienia się również środowisko życia, zwłaszcza teraz, gdy wyznaczają je nowinki techniczne. To dlatego można (i trzeba) wciąż pisać nowe książki i wiersze, tworzyć nową muzykę oraz kręcić nowe filmy – chociaż z odwiecznymi tematami. Niewielu twórcom – często nazwiskom wypromowanych systemem nauczania, a nie rzeczywistą wartością ich dzieł – udaje się przetrwać we wspólnej świadomości więcej niż kilka pokoleń.

[…]



Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


 

Podziel się

Podziel się tym wpisem z innymi